Category Archives: Literackie

Śmierć niewinnej

Nie piosenka, ale wiersz. Dość poruszający (w każdym razie mnie…)

Na tej imprezie, mamo, słowa twe pamiętałam
I piłam wodę, mamo, przed piwem się wzbraniałam
Duma mnie rozpierała, tak jak mówiłaś, mamo
Pijana nie jechałam, choć „nic by się nie stało”.
Tak mi mówili, mamo, lecz wiem, że rację miałam
A potem pojechali i ja też pojechałam

Czytaj dalej


Blind Guardian – Harvest of Sorrow

Za ciosem. Miało pójść na konkurs, ale się nie wyrobiłem niestety z czasem. Niemniej tekst pozostał

Odeszła a lasem targnął szloch
Nie powróci już pani łez
Złamany zły czar zapomnienia
Miłość czysta zmieniła się w grzech

Czytaj dalej


Evanescence – My Immortal (2)

Dzisiejsza sesja zaowocowała wersją pasującą do muzyki…

Tak mnie męczy bycie tu
Gdy wraca koszmar z dziecięcych snów
Skoro odejść chcesz, to odejdź, proszę, właśnie dziś
Bo twój obraz widząc wciąż
Wiem, że nie uwolnię się

Czytaj dalej


Nick Cave & The Bad Seeds – Death is not the End

Przypomniała mi się dziś rano jedna z pierwszych (jeśli nie absolutnie pierwsza) prób lirycznego i artystycznego tłumaczenia. Piosenka jest chyba Dylana, ale ja znam ją właśnie z wykonania Cave’a i jego Złego Nasienia.

Oryginalny tekst

Kiedyś smutny i samotny
A przyjaźń schodzi na perć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Kiedy wszystko co szanujesz
Przestaje działać na pięć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Kiedy stoisz na rozdrożu
Zostać w miejscu masz już chęć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Gdy marzenia twe znikają
Nie zostaje nawet ćwierć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Kiedy z czarnych chmur nad tobą
Pada siarka, ołów, rtęć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Kiedy nikt cię nie pociesza
Widzisz koło nosa pięść
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Bowiem drzewo życia rośnie
Tam gdzie zawsze żyje duch
Tam gdzie blask zbawienia bije
Ponad niebem pełnym much

Kiedy miasta stoją w ogniu
Kiedy płonie skóra, sierść
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Kiedy szukasz nadaremno
Kto trwać w prawie miałby chęć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć

Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć


Dom wschodzącego słońca

Jako że dawno nie pisałem, dzisiaj będą dwa teksty. Obecny to klasyka – piosenka na której się wychowałem. Jednak znalezione tłumaczenia nie dawały mi satysfakcji, toteż mniej więcej 2/3 roku temu stworzyłem własne (a to jest pierwsza publikacja):



Gdzie słońca gaśnie blask co dnia
Gdzieś w mieście Orlean
Tam stoi dom zagubionych dusz
A ja wśród nich wciąż gram samTe jeansy starte już przez czas
Uszyła matka ma
Mój ojciec w karty w barze grał
Bo życie to jest graW kufrze jednym wytrawny gracz
Chowa szczęście swe i pech
Ponad to nic nie ma, szczęśliwy jest
Po whisky dwóch lub trzech

„Barmanie, lej po szklanki brzeg!
Ty karty rozdaj, Joe
Dwie pary mam, a niech to szlag!
Opuszczamy miasto to!”

O matko, ostrzeż dziecko swe
Przed losem, jaki ja
Zgotowałem sobie – na grzechu dnie
I w rozpaczy tkwić co dnia

W pociągu jedna noga już
Na peronie druga trwa
Pokuta ciężka czeka mnie
W mym mieście Orlean

Czas wracać już, zakończyć bieg
Przegrana partia ta…
Rozpocznę nową, znów zacznę biec
Znów w mieście Orlean

Gdzie słońca gaśnie blask co dnia
Gdzieś w mieście Orlean
Tam stoi dom zagubionych dusz
A ja wsórd nich wciąż gram sam…