Poniższe słowa wypowiedziane zostały podaczas mojej rozmowy z panem Kołakowskim w roku 2003:
„Kiedy przystępuję do pisania lub przekładu czegokolwiek muszę postępować bardzo systematycznie. Zbieram materiał, badam słownictwo, poznaję realia historyczne czy językowe. Np. tłumacząc Cave’a musiałem poznać slang młodzieżowy, wulgaryzmy.”
„Tłumaczenia wymaga systematyczności. Najpierw trzeba zobaczyć, co autor chciał powiedzieć, przeanalizować utwór, stworzyć sobie warsztat, czyli poznać realia, słownictwo, terminologię. Później przychodzi dopiero czas na twórczość. W przypadku mojej własnej twórczości czasem decyduje chwila, impuls. Nie jest tak, że od razu muszę zapisać swoją myśl. Wychodzę z założenia, że jeśli ona mi ucieknie, to nie jest ważna. Jeśli temat pozostaje na dłużej, to znaczy, że miał sens.”
„W przekładach pieśni i ballad najważniejsze, obok zachowania znaczeń, jest zgodność z muzyką. Między innymi dlatego Tom Waits zgodził się na moje tłumaczenie, bo wiedział, że ja nie naruszę frazy, że nie będę zmieniał jego muzyki. A jeśli chodzi o znaczenia, to najważniejsza jest odpowiedź na proste szkolne pytanie: „co artysta chciał powiedzieć…” Nie jest ważne, czy ja o pewnej sprawie mówię w tym samym wersie, co Cave czy Waits. Ważne jest, że w ogóle o tym mówię. Od identyczności porównania ważniejsza jest idea, którą przenosi fraza muzyczna. Są tzw. przekłady filologiczne, to znaczy, że w każdym wersie jest napisane to samo, co w oryginale. Ale wtedy traci się to, co jest najważniejsze, czyli poezję. Przestaje być jasne, dlaczego autor jest wielkim twórcą. Bardzo się też buntuję przeciwko przekładom, które są źle napisane po polsku.”
Kwiecień 18th, 2008 at 10:35
Podpisuję się pod tym całkowicie.
Luty 13th, 2009 at 19:33
Tłumaczenia piosenek sa jak kobiety. Albo piękne albo wierne
Marzec 18th, 2010 at 22:16
Roman Kołakowski – Za czym goniłem tyle lat