U2 - Staring at the Sun 10 styczeń 2006 (wtorek)
Po dłuższej przerwie powracam z jednym z moich ulubionych utworów U2, gitarowym wyłącznie zresztą…
Summer stretching on the grass summer dresses pass / Słońce wyciągnięte na trawie przymierza letni ubiór
In the shade of a willow tree creeps are crawling over me / W cieniu wierzby przechodzą mnie ciarki
Over me and over you stuck together with God’s glue / Przechodzą mnie i ciebie sklejonych Bożym klejem
It’s going to get stickier too / Staje się jeszcze bardziej lepki
It’s been a long hot summer… let’s go undercover / To było długie, gorące lato… Utajnijmy się
Don’t try to hard to think… don’t think at all / Nie próbuj zbyt bardzo myśleć… Nie myśl w ogóleI’m not the only one staring at the sun / Nie jestem jedynym gapiącym się w słońce
Afraid of what you’d find if you took a look inside / Obawiającym się tego, co znalazł(a)byś, gdybyś zajrzała do środka
Not just deaf and dumb I’m staring at the sun / Nie głuchoniemy* gapiący się w słońce
Not the only one who’s happy to go blind / Nie jedyny, który jest szczęśliwy chodząc ślepymThere’s an insect in your ear if you scratch it won’t disappear / W twoim uchu jest jakiś owad jeśli się podrapiesz on nie zniknie
It’s gonna itch and burn and sting / Będzie swędzić I palić
Do you want to see what the scratching brings / Chcesz zobaczyć do czego doprowadza drapanie?
Waves that leave me out of reach / Fale, które wyprowadzają mnie poza zasięg
Breaking on your back like a beach / Załamujące się na twoich plecach niczym na plaży
Will you ever live in peace? / Czy kiedykolwiek będziesz żył(a) w pokoju?
Cause those that can’t do… often have to / Ponieważ ci, którzy nie mogą **… często muszą
And those that can’t do… often have to preach / I ci, którzy nie mogą **… często muszą wygłaszać kazaniaTo the ones staring at the sun / Tym gapiącym się w słońce
Afraid of what you’ll find if you took a look inside / Obawiającym się toge, co znajdziesz jeśli spojrzysz do środka
Not just deaf and dumb staring at the sun / Nie głuchoniemy* gapiący się w słońce
I’m not the only one who’d rather go blind / Nie jestem jedyny, który raczej chodziłby ślepy***Intransigence is all around military still in town / Nieustępliwość**** jest wszędzie dokoła wojsko ciągle w mieście
Armour plated suits and ties daddy just won’t say goodbye / Opancerzone stroje i krawaty tatuś się nie pożegna*****
Referee won’t blow the whistle God is good but will He listen / Sędzia nie zadmie w gwizdek Bóg jest dobrey, ale czy wysłucha
I’m nearly great but there’s something I’m missing / Jestem prawie wspaniały, ale za czymś tęsknię
I left in the… duty free / Pozostawałem bez obowiązków******
You never really… belonged to me / Ty nigdy tak naprawdę nie należałeś(aś) do mnieYou’re not the only one staring at the sun / Nie jesteś jedynym gapiącym się w słońce
Afraid of you’d find if you stepped back inside / Obawiającym się co odnajdziesz jeśli cofniesz się do środka
I’m not sucking my thumb I’m staring at the sun / Nie ssę kciuka gapię się w słońce
Not the only one who’s happy to go blind / Nie jedyny, który jest szczęśliwy ślepnąc
———————————————–
* tam jest jeszcze takie słówko ‘just’. Zapewne ma to oznaczać, że chciałby być po prostu głuchoniemy, ale nie może.
** … who can’t do – takie niedopowiedzenie. Może dotyczyć albo ‘live in peace’, albo sprawienia, żeby można było ‘live in peace’
*** po polsku nie potrafię oddać wiernie tego zabarwienia. Tutaj ‘rather’ oznacza coś w rodzaju ‘raczej woleć’, czyli raczej wolałbym chodzić ślepy
**** nieustępliwość w polskim ma raczej pozytywny wydźwięk. ‘intransigence’ znaczy tyle co odrzucanie wszelkich kompromisów, nie potrafienie się porozumieć
***** ‘say goodbye’ mówi się często do ludzi, którzy za chwilę mają zginąć. Coś w rodzaju ‘pożegnaj się ze światem’
****** duty-free to dosłownie wolnocłowy, ale tutaj chodzi chyba o brak wszelkich zobowiązań, tzw. wolność
Teraz moja awangardowa analiza:
Świat przepełniony jest złem. Mimo, że na pozór piękny, ze słońcem wyciągniętym na trawie, tak naprawdę pełen jest gryzących insektów. Nawet to gorące powietrze nie jest takim radosnym czerwcowym ciepłem, a raczej dogorywającym upałem pierwszych dni września. Co gorsza złu, symbolizowanemu przez insekty, nie można przeciwdziałać, bo powoduje to przykre konsekwencje. Na tym tle odbywa się dramat przyjaźni (lub miłości) dwojga ludzi. Na początku są ze sobą sklejeni Bożym klejem, który w dodatku coraz bardziej ich do siebie zbliża. Cieszą się wzajemnie, że nie są jedynymi, którzy nie chcą widzieć tego zła. Gapią się na słońce, aby choć na chwilę oślepnąć i nie widzieć zła otaczającego ich ze wszystkich stron. Chcieliby być głuchoniemi i ślepi, aby nie mieć kontaktu z tym okrutnym światem. Główny bohater ma jednak coś do ukrycia. Prawdopodobnie jest już skażony tym złem. Chce uchronić przed tym drugą osobę.
Przychodzi większe zło. Tym razem jego symbolem jest wojsko i towarzysząca mu atmosfera nieufności, nieustępliwości. Główny bohater prawdopodobnie dał się wciągnąć złu na powrót. Kto raz został skażony, nie może się uwolnić od tego piętna. Jego dobra część liczy jeszcze na to, że gwizdek sędziego zakończy to zło, że Bóg wysłucha próśb. I ta dobra część wzbudza tęsknotę za czymś. Za wolnością. I nagle odkrywa, jak ulotny był klej, którym byli sklejeni. Zło rozmoczyło go i puścił. „Nigdy do mnie nie należałeś”, bo nie na tym polega przyjaźń (miłość???)…