Przypomniała mi się dziś rano jedna z pierwszych (jeśli nie absolutnie pierwsza) prób lirycznego i artystycznego tłumaczenia. Piosenka jest chyba Dylana, ale ja znam ją właśnie z wykonania Cave’a i jego Złego Nasienia.
Oryginalny tekst
Kiedyś smutny i samotny
A przyjaźń schodzi na perć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Kiedy wszystko co szanujesz
Przestaje działać na pięć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Kiedy stoisz na rozdrożu
Zostać w miejscu masz już chęć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Gdy marzenia twe znikają
Nie zostaje nawet ćwierć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Kiedy z czarnych chmur nad tobą
Pada siarka, ołów, rtęć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Kiedy nikt cię nie pociesza
Widzisz koło nosa pięść
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Bowiem drzewo życia rośnie
Tam gdzie zawsze żyje duch
Tam gdzie blask zbawienia bije
Ponad niebem pełnym much
Kiedy miasta stoją w ogniu
Kiedy płonie skóra, sierść
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Kiedy szukasz nadaremno
Kto trwać w prawie miałby chęć
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć
Końcem nie, końcem nie
To pamiętaj, że nie jest końcem śmierć